Z Ewą przeprowadziłem pierwszy wywiad 5 lat temu. Postanowiłem go odświeżyć i zobaczyć co słychać u pani grafik po 5 latach (tak na marginesie jak ten czas leci…). Przed przejściem do naszej rozmowy zachęcam do przeczytania pierwszego wywiadu z Ewą, wtedy jeszcze Janas.

Hej Ewo, co tam słychać u Ciebie? Ostatnio rozmawialiśmy na łamach bloga 5 lat temu i z tego co mi wiadomo trochę się pozmieniało od naszego ostatniego wywiadu.

Cześć! Oj pozmieniało się, i to sporo! Od ostatniego wywiadu zmieniłam stan cywilny, przeprowadziłam się z Warszawy do rodzinnego Radomia, zaadoptowałam psa, obroniłam magistra, urodziłam dziecko, przebrandowałam działalność, założyłam bloga i nawet mentalnie jestem zupełnie inną już osobą :) Jednak największą zmianą w moim życiu było pojawienie się rok temu na świecie mojego synka – Piotrusia. To on był motywatorem do ostatnich działań.

Istna rewolucja nastąpiła przez te 5 lat w twoim życiu :). Gdy ostatnio rozmawialiśmy rozwijałaś swoją agencję kreatywną – Salamander Studio. Rok temu zrobiłaś rebranding i promujesz się marką osobistą, jako Ewa Brzozowska. Skąd ta zmiana?

Zmiana wynikła przede wszystkim z sytuacji życiowej i odświeżeniu spojrzenia na mój biznes. Odkąd zostałam mamą, całkowicie zmienił się mój tryb pracy. Z poukładanego, 8-godzinnego dnia wpadłam w bliżej nieokreślony, chaotyczny freestyle. Przestałam postrzegać się jako my -agencja. Męczyło mnie przedstawianie się w liczbie mnogiej, “udawanie” firmy, gdy w rzeczywistości pracowałam w pojedynkę, z dzieckiem na kolanie. Dlatego postanowiłam postawić na autentyczność. Teraz jestem sobą – Ewą Brzozowską, grafikiem, freelancerem i tak też się pozycjonuję.

Czy coś się zmieniło w postrzeganiu przez klientów po rebrandingu?

I tak, i nie. Stali klienci nie odczuli większej różnicy, dane na fakturze pozostały te same. Zbliżyłam się natomiast do moich idealnych klientów, do grupy docelowej, z którą chcę pracować. Podczas rebrandingu zdefiniowałam mojego idealnego klienta, czyli takiego, z którym praca przynosi mi największą satysfakcję.

No i kim jest twój idealny klient?

Okazało się, najbardziej lubię pracować z osobami indywidualnymi, kobietami, małymi biznesami, a najlepiej pasjobiznesami. Przedstawiając się jako ja – osoba, a nie agencja, jestem bliżej takich ludzi. Mogę mówić do nich w liczbie pojedynczej, odsłonić siebie, a tym samym złapać z nimi lepszy kontakt.

Poza pracą jako grafik prowadzisz bloga. O czym piszesz?

Założyłam bloga jeszcze w ciąży, we wrześniu 2014 roku. Wszystko zadziało się pod wpływem impulsu, bez większych planów na przyszłość. Zdawałam sobie sprawę z tego, że z reguły moje rozpalone pomysły szybko gasną, ale chciałam spróbować. Zawsze marzyłam o tym, żeby mieć takie swoje miejsce w sieci, ale nigdy nie wiedziałam, o czym pisać. Teraz temat przyszedł do mnie sam – połączenie macierzyństwa i freelansu.

Freelance Mama to właśnie ja ;) Piszę o tych dwóch strefach mojego życia. Na blogu przeplatają się tematy biznesowe, rozwojowe, ale też macierzyńskie czy typowy lifestyle, przepisy i projekty DIY. Okazuje się, że wokół jest wiele kobiet, które są w podobnej sytuacji! Też zmagają się z codziennością i wiecznym niedoczasem, by pracować, nie zaniedbując jednocześnie relacji z dzieckiem.

Poza niewątpliwą satysfakcją są jakieś korzyści zawodowe z prowadzenia bloga?

Satysfakcja jest ogromna. Jestem z siebie dumna, bo utrzymuję bloga już 1,5 roku, zdobywając coraz więcej stałych i zaangażowanych czytelników. Ciężko było mi przestać myśleć o sobie jako o początkującej, nie nazywałam się blogerką. Teraz wkręciłam się na tyle, że blog stał się praktycznie stylem życia :)

Poza radością i satysfakcją oczywiście pojawiają się bardziej wymierne korzyści. Przede wszystkim blog pomaga mi w poznawaniu kobiet takich jak ja, zawieraniu nowych znajomości – biznesowych i prywatnych. W ten pośredni sposób zbliżam się do moich potencjalnych klientek i zdobywam nowe, fajne zlecenia. Istnieją też bezpośrednie metody zarabiania za pośrednictwem bloga. Korzystam z reklam AdSense – jak na razie są to grosze, ale czekam, może się to rozkręci. Poza tym jestem w Programie Partnerskim Grupy Helion, czasem napiszę jakiś wpis sponsorowany albo nawiązuję współpracę na słowa kluczowe. Dostaję również książki do recenzowania, czy produkty do testowania.

Nie zakładałam bloga dla pieniędzy, traktuję go głównie jako frajdę i możliwość rozwoju, ale cieszy mnie, gdy ktoś widzi w nim partnera biznesowego :)

Od ładnych kilku lat pracujesz jako freelancer, w domu. Jak sobie radzisz z brakiem kontaktu z ludźmi na co dzień w pracy? W biurze co chwila można kogoś spotkać.

Zgadza się, pracuję w ten sposób już ponad 8 lat. Przez ten czas zdążyłam się przyzwyczaić do tej samotności. Jestem typem introwertyka, a jako grafik, dusza artystyczna, najlepiej skupiam się tylko we własnym towarzystwie. Do tego jestem domatorem, lubię spędzać czas w swoich czterech ścianach, dlatego praca w domu jest dla mnie idealna.

Poza tym namiastką towarzystwa jest wirtualny kontakt z innymi freelancerami. Wiadomo, to nie to samo, ale też można przegadać godziny o głupotach ;) Dodatkowo towarzyszy mi pies, no i od roku dziecko. Zawsze jest do kogo otworzyć usta ;)

Myślę, że kluczem jest tutaj to, że taki tryb pracy idealnie pasuje do mojej osobowości. Nie każdy odnajdzie się w korpo-stylu, pracując w boksie metr na metr, w pokoju z 20 innymi pracownikami. Ja bym się w takich warunkach zwyczajnie nie skupiła :)

Wiele osób zapewne myśli, że praca w domu nie generuje za wiele kosztów. Przecież odchodzą koszty wynajmu biura, rachunki za media itp. Faktycznie tak jest?

Jest w tym sporo racji. Wynajem biura, czy to coworkingowego, czy docelowego, to niemały koszt. Pracując w domu mam to z głowy. Wydzieliłam sobie jeden pokój na zupełnie oddzielne biuro, gdzie mogę się zamknąć i “być w pracy”. Trzeba jednak pamiętać, że włączony od rana do wieczora komputer to ładne rachunki za prąd. Do tego potrzebny jest w miarę szybki internet, domena, hosting, program do księgowości lub biuro rachunkowe, odpowiednie oprogramowanie, oczywiście dobry komputer, drukarka… Trochę się tego zbiera. Mamy tutaj jednak rozmytą granicę między tym, co jest typowo firmowe, a tym, co jednocześnie jest używane prywatnie, tak jak internet czy telefon.

Na co dzień pracujesz jako grafik. Dodatkowo prowadzisz bloga, widziałem także grafiki na graphicriver. Wiele masz źródeł dodatkowego przychodu?

Od jakiegoś czasu staram się dywersyfikować moje źródła dochodu, freelancing daje ku temu wiele możliwości. Cały czas dążę do tego, żeby mieć stabilne źródło dochodu pasywnego, co w przyszłości pozwoli mi spędzać więcej czasu z rodziną niż w pracy. Jednym z nich jest właśnie Graphicriver, gdzie sprzedaję różne grafiki, od mockupów (wizualizacji) po zaproszenia ślubne. Pośrednim źródłem dochodu jest właśnie mój blog. Mam na niego różne pomysły, więc może w niedalekiej przyszłości zacznie na siebie zarabiać ;) Tymczasem jest moją furtką do sympatycznych zleceń i okazji biznesowych. Od około pół roku moja kariera skręciła trochę w stronę Surface Pattern Design (projektowanie wzorów tkanin i nie tylko) i udaje mi się przekształcać to w kolejne, coraz stabilniejsze, źródło dochodu. Moim celem jest taki system pracy, żeby w głównej mierze zarabiało się samo, a ja będę tylko dorabiać do tego stałego dochodu innymi zleceniami.

Od roku jesteś szczęśliwą mamą. Jak dajesz radę pogodzić pracę i wychowywanie dziecka? Syn zapewne ma „w nosie”, że mama ma zlecenie do skończenia… :)

Szczerze mówiąc, spodziewałam się, że będzie łatwiej. W moim wyobrażeniu praca przy niemowlaku wyglądała trochę inaczej, niż jest to w rzeczywistości. Nie przewidziałam, że dziecko będzie chciało wciskać te świecące przyciski, które wciska mama, klikać myszką i będzie marudzić akurat wtedy, kiedy ja mam pilną robotę.

Nie chcę, żeby mój synek kojarzył mnie tylko siedzącą przed komputerem, dlatego w ciągu dnia staram się jak najmniej z niego korzystać. Zerkam co jakiś czas na maila, ale próbuję coś szkicować, wymyślać, planować, wszystko to, do czego nie potrzeba koniecznie komputera. Niestety większość pracy wykonuję wieczorami. Staram się jednak, żeby nie poświęcać na to każdego wieczoru w tygodniu, bo mój mąż zapomniałby jak wyglądam ;)

Nauczyłam się wykorzystywać wydajnie każdą chwilę. Usypiając synka, układam w głowie plan zadań do zrobienia, żeby nie tracić później czasu na zastanawianie się. Bawiąc się z nim, zbieram myśli i inspirację do wpisów na bloga. Karmiąc, robię w głowie burzę mózgów dotyczącą aktualnego projektu. Okazuje się, że szczególnie nocne karmienie potrafi być bardzo inspirujące. Właśnie podczas jednej z takich nocnych sesji wymyśliłam mój rebranding.

W momentach, kiedy mam dużo pilnej pracy, korzystam z pomocy mojej mamy. Robię to tylko w ostateczności, bo mimo że jest super babcią, to szanuję jej czas i własne życie. 
Wiem, że aktualny stan rzeczy jest tymczasowy. Już niedługo Piotruś będzie na tyle kumaty, że zrozumie, że mama musi chwilę popracować. Łudzę się, że odziedziczył po mnie trochę pasji do rysowania i jakoś będzie dało się pogodzić pracę z zabawą ;) Tymczasem nauczył mnie zwalniać, robić przerwy i pracować wydajnie.

Masz swoją działalność od 2011 roku. Sporo czasu. Patrząc z perspektywy czasu coś byś inaczej zrobiła na początku?

Tak szybko ten czas leci, że nawet nie zauważyłam, że to już 5 lat 😃 Myślę, że nic bym nie zmieniła. Na każdym etapie biznesu działałam zgodnie z moją aktualną wiedzą i tym, co uważałam za najlepsze. Na początku chciałam być małą agencją od różnych zadań, głównie biznesowych. Teraz jestem grafikiem, trochę artystą. Porównując to, co jest teraz z tym co było na starcie, są to praktycznie dwie kompletnie różne koncepcje. Ale najwidoczniej tak to miało być, musiałam przejść przez te wszystkie zmiany, żeby odnaleźć w tym siebie. Bo właśnie teraz jestem ze swoją marką najszczęśliwsza i najbardziej spójna :)

Dzięki Ewo za rozmowę! Mam nadzieję, że jeszcze będzie okazja, by porozmawiać na blogu :)

Na przykładzie Ewy świetnie widać jak się może nasze życie zmienić raptem w 5 lat. Jak się ono potoczy zależy tylko od nas :)

Co sądzisz o wpisie?

BeżnadziejnySłabyŚredniDobryBardzo dobry (1 głosów, średnia ocen: 5,00 z 5)
Loading...

Komentarze z Facebooka

Skomentuj