Tytuł wieje grozą. Zapewne wielu z was ma lub będzie mieć "problematycznych" klientów, którzy będą oczekiwać od Was ciągłej dyspozycyjności. Jak sobie z tym radzić? O to mój sposób na "work-life balance".

Do celów zawodowych osobny telefon, koniecznie!

Jedną z pierwszych rzeczy, jaką zrobiłem zakładając działalność było zakupienie drugiego telefonu tylko do celów zawodowych. Dzięki temu zyskałem:

  • Rozdzielenie listy kontaktów prywatnych od tych typowo zawodowych.
  • Kończąc pracę mogę bez przeszkód wyłączyć telefon. Klienci nie znają prywatnego numeru, a więc nie ma ryzyka dzwonienia wieczorami, w weekendy itp :).
  • Firmowy numer jest zapisany w bazie CEIDG, a więc jest łatwo dostępny dla wszelkiej maści telemarketerów. Mając osobny numer mam po pracy i od nich spokój, a potrafią dzwonić o rożnych porach.

"Starzy klienci" (ci sprzed założenia firmy) na początku nie byli zbytnio zadowoleni z mojego rozwiązania, ale zaakceptowali je. Kwestia dogadania warunków współpracy :).

Nie sprawdzam co chwila poczty

Kolejną istotną rzeczą jest to, by nie sprawdzać co chwila poczty i ciągle odpisywać na maile. To też jest praca! Jak jesteśmy "po pracy", to nie powinniśmy wykonywać żadnych czynności zawodowych.

Przyznam, że nadal mam z tym czasem problemy i zdarza mi się zerknąć do skrzynki po pracy, ale ciągle walczę z tym… :).

Jasno informuję klientów w jakich godzinach pracuję, a w jakich nie

Dla mnie jest to najważniejszy punkt. Żeby żadna ze stron nie czuła się zawiedziona i by współpraca układała się prawidłowo, trzeba ustalić wszystkie warunki przed podjęciem współpracy.

Podczas wstępnych ustaleń informuję potencjalnego klienta, że pracuję w godzinach 8-16 i potem nie jestem dostępny, odpada także praca w weekendy. Oczywiście nie każdemu takie coś odpowiada, ale jak klient przyjmie to do wiadomości ograniczam ryzyko nieporozumień w przyszłości.

Dlaczego akurat te godziny? Najlepiej mi odpowiadają. Jakoś nie lubię pracować wieczorami, czy w nocy. Oczywiście zdarza mi się pracować i po 16, ale wtedy zazwyczaj pracuję nad swoimi projektami. Oczywiście komuś innemu mogą odpowiadać inne godziny lub inna intensywność. Zalecam eksperymentowanie i znalezienie złotego środka dostosowanego do swoich potrzeb i możliwości :).

Jestem stanowczy w swoich postanowieniach

Jak raz ulegniesz, zwykle obróci się to przeciwko tobie. Nie wiem jak w inny branżach, ale w mojej 80% zleceń jest pilnych. W takich sytuacjach czasem jest pokusa, by pójść klientowi "na rękę" i zrobić coś po godzinach albo w weekend. Tylko, że jest w tym pewne ryzyko. Jak raz się zgodzimy, część klientów będzie wymagać, prosić o dodatkową pracę co chwila. Wtedy z naszego "work-life balance" nici…

Zdaję sobie sprawę, że przez to mogę tracić część klientów, no ale nie ma rzeczy idealnych. Wszystko ma swoje plusy i minusy. Każdy indywidualnie musi ocenić co w jego sytuacji będzie korzystniejsze.

Rezygnuję z toksycznej współpracy

Zdarzają się czasem toksyczni klienci. Praca dla nich wpływa negatywnie na nas, nasza pracę, wręcz jest szkodliwa.

Jestem zwolennikiem współpracy na partnerskich relacjach, a więc takich, gdzie dla obu stron jest korzystna. Jeżeli czuję, że dana relacja jest dla mnie szkodliwa i nie widzę szans na jej poprawienie, po prostu rezygnuję. Czasem warto zrobić krok w tył, by potem zrobić dwa kroki do przodu.

Wychodzę z założenia, że nie w sposób spełnić oczekiwania wszystkich klientów. Jeżeli mam coś robić wbrew sobie lepiej czasem z czegoś zrezygnować. W dłuższej perspektywie będzie to korzystniejsze. Ważne w tym wszystkim jest to, by być uczciwym wobec klienta i wszystko ustalić na początku.

A jak wy sobie radzicie z równowagą między pracą, a życiem prywatnym? Zapraszam do dyskusji!

Co sądzisz o wpisie?

BeżnadziejnySłabyŚredniDobryBardzo dobry (Brak ocen, bądź pierwszy!)
Loading...

Komentarze z Facebooka

Skomentuj