Wielu z was, czytelników, tytuł może zaskakiwać. Moim zdaniem odniesienie kilku porażek, szczególnie na początku pracy zawodowej, może bardziej pomóc niż ewentualny sukces. Dlaczego tak uważam?

Porażki rozwijają

Czy ktokolwiek z Was analizuje swoje sukcesy w życiu zawodowym, czy prywatnym? Zapewne nie. Zdecydowana większość cieszy się sukcesem, ale nie rozkłada go na czynniki pierwsze i nie analizuje. Tak więc nie wiedzą co mogą usprawnić, ulepszyć. Stoją w miejscu.

Z porażkami jest inaczej. Gdy mi się jakiś projekt nie uda albo podejmę błędną decyzję (czasem się zdarza) analizuję. Staram się znaleźć przyczynę niepowodzenia i wyeliminować ją na przyszłość.

Przykładowo: Jeżeli jakiś termin projektu zostanie zawalony przez błędy w komunikacji z programistą, szukam sposobu ulepszenia komunikacji. Aktualizuję procedury programistyczne, rozmawiam z programistą dlaczego jego zdaniem zaistniała dana sytuacja itp.

Porażki uczą pokory

W sytuacji, gdy młody, niedoświadczony człowiek osiąga na początku tylko i wyłącznie sukcesy może *odpłynąć" i stracić kontakt z rzeczywistością. Może stać się arogancki, wywyższać się. Krótko mówiąc brak mu pokory. Nie ma ludzi nieomylnych i prędzej, czy później popełni błąd.

Przy mniejszych sukcesach zwiększa się chęć podejmowania bardziej ryzykownych rzeczy – np. inwestycji sporych pieniędzy we własny projekt. Owszem, czasem trzeba zaryzykować, ale trzeba być świadomym tego ryzyka. Mieć jakiś plan B na wypadek niepowodzenia.

Tak więc nie bójcie się rozsądnego ryzyka i popełniania błędów :)

Co sądzisz o wpisie?

BeżnadziejnySłabyŚredniDobryBardzo dobry (Brak ocen, bądź pierwszy!)
Loading...

Komentarze z Facebooka

Skomentuj