W ostatnim czasie panuje w naszym kraju ostra nagonka na umowy cywilnoprawne nazywane często "śmieciowymi". Moim zdaniem nazywanie ich tak jest krzywdzące. W wielu przypadkach takie umowy świetnie się sprawdzają.

Z umowami o dzieło mam styczność od samego początku mojej aktywności zawodowej. Podpisywałem je jako "pracownik", jak i jako "pracodawca". Tak więc mam doświadczenia z dwóch perspektyw.

Umowa cywilnoprawna z punktu widzenia pracownika

Będąc jeszcze uczniem, a potem studentem zdobywałem doświadczenie współpracując z kilkoma firmami. Współpracowałem z nimi jako podwykonawca przy poszczególnych projektach. Rozliczaliśmy się na podstawie umów o dzieło.

Taka forma współpracy była dla mnie korzystna z kilku powodów:

  • Brak składek ZUS i niskie podatki (przy 50% kosztach) – mając naście lat nie myśli się o emeryturze. W tym wieku interesowało mnie by mieć jak najwięcej wynagrodzenia "na rękę".
  • Elastyczność – ucząc się nie było mowy o pracy na etacie, w sztywnych ramach czasowych. Umowa o dzieło dawała mi dużą elastyczność. Brałem tyle projektów, ile mogłem zrealizować bez szkody dla edukacji.
  • Brak ograniczeń w nawiązywaniu współpracy – umowy o dzieło umożliwiały mi współpracę z wieloma firmami. Już na studiach wiedziałem, że chcę założyć działalność i na tym etapie najważniejsze było dla mnie doświadczenie, a nie pieniądze. Mając kontakt z kilkoma firmami mogłem zobaczyć w jaki sposób one działają i przeanalizować ich mocne oraz słabe strony. Ta wiedza przydała się przy prowadzeniu swojej firmy.

Umowa cywilnoprawna z punktu widzenia pracodawcy

Od 2 lat prowadzę swoją działalność. Przez ten czas podpisałem kilka umów jako "pracodawca". Dlaczego preferuję taką formę współpracy?

  • Jest najtańsza – odchodzą wszelkie składki ZUS, do zapłacenia jest tylko podatek. Przy zatrudnieniu na etat koszty zatrudnienia pracownika prawie podwajają się. Aktualnie nie stać mnie na udźwignięcie aż takich kosztów. Przy pensji 3000 zł netto pracodawca ponosi koszty rzędu 5000 zł! Możesz sprawdzić co wchodzi w skład takiej sumy za pomocą mojego kalkulatora.
  • Jest elastyczna – w tym momencie nie mam na tyle zleceń, by zapewnić pracę na pełen etat programiście, czy grafikowi. W takiej sytuacji idealna jest umowa cywilnoprawna.

A co w sytuacji gdyby takie umowy były zakazane? W tym momencie widzę tylko dwa wyjścia:

  1. Zrezygnować ze zleceń, których nie dam rady samemu zrealizować. Nie dać możliwości zarobienia sobie i innym.
  2. Współpracować w szarej strefie i dać możliwość zarobienia sobie, jak i innym.

Zgadnij, który wariant bym wybrał? :)

Umowy cywilnoprawne są czasem nadużywane w absurdalny sposób, ale zakazywanie ich (a są takie pomysły) wyrządzi tylko i wyłącznie szkody. Aktualne przepisy są wystarczające. Wystarczy tylko je respektować.

Zgadzasz się ze mną? A może masz inne zdanie? Zapraszam do dyskusji!

Co sądzisz o wpisie?

BeżnadziejnySłabyŚredniDobryBardzo dobry (4 głosów, średnia ocen: 5,00 z 5)
Loading...

Komentarze z Facebooka

Komentarze do artykułu

  1. Alojamiento web
    Odpowiedz

    W dodatku zleceniobiorce i nas obowiazuja tylko te dzialania, ktore sa wymienione w umowie o dzielo lub zlecenie. Przykladowo, jesli ekspedient ma w dokumentach jedynie „obsluge kasy fiskalnej”, wowczas nie ma obowiazku myc podlogi w sklepie. A gdyby mial umowe o prace, bylby zobowiazany do wszystkich zadan dodatkowych, ktore zleci mu pracodawca.

  2. wniosek ceidg 1
    Odpowiedz

    Całkowicie sie z Toba zgadzam. W umowie o dzieło i na zlecenie po prostu nie płacimy haraczu państwu, dzięki czemu sami możemy rozdysponować te środki. Jeśli ktoś zechce to i tak przeznaczy je na opiekę zdrowotna, czy emeryturę.

Skomentuj